niedziela, 9 września 2012

Jak uatrakcyjnić ten wyjątkowy dzień by zdjęcia były jeszcze piękniejsze?

Zastanawialiście się może kiedyś dlaczego zdjęcie, które oglądacie w albumie ślubnym koleżanki z pracy, tak wam się podoba? Czy to efektowna  fryzura, makijaż i sukienka a może jeszcze coś innego sprawia, że właśnie to zdjęcia jest  wyjątkowe?  Jeśli myślicie, że tylko tych z „grubym portfelem” stać jest na wyjątkowe zdjęcia to możecie się już  zrelaksować, bo zapewniam Was że wcale tak nie jest. Poniżej przygotowałam  kilka wskazówek jak w prosty sposób uatrakcyjnić Wasz ślub tak by na zdjęciach wyglądał bajecznie.

 Po pierwsze przygotowania.
Jeżeli zaplanowaliście uwiecznić na zdjęciach przygotowania do ślubu i zaprosiliście makijażystkę czy też fryzjerkę do domu warto w pierwszej kolejności zadbać o porządek. To nie żarty, nie chodzi tu o mycie okien czy odkurzanie dywanu bo, jestem przekonana że o to już zadbaliście. Chodzi przede wszystkim o usunięcie przedmiotów, które mogłyby dawać wrażenie zagracenia. Unikajcie tzw. składzików na podłodze, przepełnionych drobiazgami  półek a już na pewno plątaniny kabli walających się po podłodze. Wasze mieszkanie tego dnia nie musi wyglądać realistycznie i funkcjonalnie jak na co dzień bo im więcej rzeczy schowacie w szafach czy szufladach tym lepiej. Niech półka na książki będzie półką tylko z książkami, pochowajcie zbyt dużą ilość bibelotów i usuńcie z salonu to czego być tam na pewno nie powinno  jak np. kolekcję kremów.  Spójrzcie na swój salon surowym okiem a nawet zróbcie mu zdjęcie i zobaczcie bez czego wyglądałby lepiej. Myślcie o nim jak o salonie z magazynu wnętrzarskiego, czy nie wyglądałby piękniej gdyby porządniej ułożyć książki na półkach, zabrać magazyny spod stołu, przestawić  kwiatka czy wynieść biurko? Nie przejmujcie się to tylko na chwilę po ślubie wszystko wróci na swoje miejsce. Dla tych, którzy lubią dopieszczać wnętrza podpowiem, że świeże kwiaty w wazonie na pewno tego dna warto postawić w salonie.
Jeśli macie mały salonik pamiętajcie o tym żeby tak ustawić meble, by przybyli goście mogli swobodnie zająć  w nim stojące miejsca. Fotograf na pewno zawczasu znajdzie dogodną pozycję do zdjęć a Wam powie gdzie stanąć. Warto więc tak zagospodarować salon na ten czas, by nikt nie potykał się o taborety, fotele czy pufy.
Oczywiście powyższe wskazówki nie dotyczą par które zaplanowały przygotowania w pokojach hotelowych. Zdecydowanie w hotelu nie musicie i nawet nie powinniście niczego przestawiać ,a już na pewno wynosić ;-)
Podczas przygotowań fotografuje  się nie tylko makijaż czy układanie fryzury ale również ubieranie się Pani i Pana Młodego. Jeżeli tego dnia zakładacie stylowy naszyjnik, kolczyki, bransoletkę a panowie muszkę czy spinki do koszuli, przygotujcie zawczasu dla nich ładną oprawę. Może to być oryginalne opakowanie od biżuterii czy ładna poduszka lub kasetka. Na pewno w tak efektownej oprawie fotograf wykona kilka ujęć.  Miejcie też w pokoju lusterko, w którym obejrzycie swój makijaż czy już założoną biżuterię.



Po drugie Kościół.
Pamiętam jak ostatnio cieszyłam się na zapowiedź jednej z Panien Młodych, na jej metrowy tren. Już widziałam to wyjątkowe ujęcie od tyłu  w kościele. Niestety nic z niego nie wyszło bo w drodze do ołtarza za młodą parą podążała parka świadków, zasłaniając mi ten imponujący widok…. Ech.
Postanowiłam więc napisać o podejściu do ołtarza. Generalnie obecnie mamy do wyboru kilka możliwości:
  1. Styl klasyczny  wariant A - czekamy tuż u wejścia do nawy głównej kościoła, podchodzi do nas ksiądz, za którym idziemy do ołtarza. Świadkowie już tam na nas czekają.
  2.  Styl klasyczny ze świadkami. Jak wyżej z tą różnicą że świadkowie nie czekają przy ołtarzu ale idą za nami i księdzem do ołtarza. 
  3. Styl  klasyczny wariant B – Młoda Para i świadkowie znajdują się już na swoich miejscach przy ołtarzu i czkają na wyjście księdza z zakrystii. 
  4. Styl amerykański wariant A – Pan Młody ze świadkami czeka przy ołtarzu, Pannę Młodą do Ołtarza prowadzi Ojciec. 
  5. Styl amerykański B – Odmiana wariantu A, z tym że przed Panną Młodą z ojcem najpierw idzie dziecko/dzieci i sypie/sypią kwiatki z koszyczka. Pan Młody, świadkowie i Ksiądz czekają przy ołtarzu.
Warto zawczasu zastanowić się jaka forma podejścia do ołtarza najbardziej nam odpowiada. Czy wolimy tradycyjne podejście do ołtarza czy czekanie na księdza już na swoich miejscach przed ołtarzem? A może marzy nam się podejście z ojcem i romantyczne sypanie płatków ?  Warto też przemyśleć miejsce świadków czy mają czekać przy ołtarzu czy może iść za nami? Wybierając sposób podejścia warto zastanowić się czy np. przy długim trenie nie będzie lepiej jeśli świadkowie poczekają na nas przy ołtarzu a może zaangażować kilkuletnią siostrzenicę do niesienia trenu? Czy to nie byłoby wdzięczne? Pamiętajcie też by wybraną przez siebie wersję skonsultować wcześniej z księdzem. Księża są zazwyczaj elastyczni ale zdarzają się i konserwatywni księża, którzy nie tolerują stylu amerykańskiego albo już od drzwi wołają: ”zakaz sypania płatków”.  Wówczas trzeba powiedzieć trudno albo szukać innej parafii ;-(

Skoro już o płatkach mowa czasem dobrym argumentem dla księdza jest zapewnienie że zaangażujecie do ich posprzątania jakąś osobę. Księża, ci najbardziej oporni często jako argument do zakazu ich sypania podają problem ze sprzątaniem. Oczywiście trudno nam to zrozumieć, biorąc pod uwagę opłatę jaką wnosimy za pokrycie kosztów ceremonii ale raczej nie polecam „przepychanki” słownej z księdzem na ten temat. Nie odnosi pozytywnego skutku.

Jeżeli nie będzie przeciwwskazań do „płatków”,  gorąco polecam ich sypanie na „wyjście” z kościoła. Obecnie w sprzedaży są specjalne tuby ze sztucznymi płatkami. Po przekręceniu, tuba wystrzeliwuje w powietrze serię  płatków. Dla najlepszego efektu polecam cztery tuby, najlepiej wystrzelone jednocześnie przez czterech zaangażowanych gości.
Płatki wyglądają na zdjęciach niezwykle efektownie i to wówczas słyszy się podczas oglądania to „och” i „ach”. 

Nie zapominajcie jednak o ryżu. Ponieważ zdarzały się kłopotliwe sytuacje gdy na „wyjście” z kościoła  Młodej Pary nikt o nim nie pamiętał. Tak na prawdę, warto zadbać o to samemu bo młodzi w ziarenkach ryżu jak w kropelkach rzęsistego deszczu wyglądają na zdjęciach bardzo efektownie. Przygotujcie wcześniej małe woreczki z ryżem i podajcie rodzinie by rozdała je gościom.  Myślę, że goście chętnie je wezmą a i nie będzie kłopotliwego momentu zmieszania, że nikt nie posypał na szczęście.

I jeszcze jedna ważna wskazówka. Po ceremonii ślubnej z kościoła Młoda Para zawsze wychodzi ostatnia!  Nie wychodźcie pierwsi, bo kto Was powita ryżem i kwiatami?  Zdarzało mi się nierzadko fotografować  ślub, na którym Młoda Para pierwsza wyszła z kościoła i czekała samotnie na wychodzących gości.  Praktycznie co druga para, której ślub fotografuję  chce pierwsza wychodzić z kościoła. W błąd też często wprowadzają goście, którzy czekają w ławkach i nie kwapią się do wyjścia. Zazwyczaj szybko instruuję wtedy gości i Młodą Parę ale dobrze o tym wiedzieć zawczasu, oszczędzając sobie niepotrzebnego zakłopotania. Zapytacie pewnie a co z gołębiami?  Moim zdaniem to niekoniecznie z płatków i ryżu jakoś się otrzepiecie  ale co z gołębimi „gratisami”?

"Znaku Pokoju" przekazywany rodzicom.
 „Przekażmy sobie znak pokoju”  Te słowa w czasie ceremonii zna każdy. Nie każdy jednak wie, że przy tej szczególnej okazji jaką jest ślub nie musicie ograniczać się do skinienia głową. Bardzo często Młode Pary podchodzą do rodziców (dziadków) i przekazują znak pokoju poprzez uścisk dłoni. Gorąco polecam tą praktykę wszystkim parom. Bardzo miły gest i wspaniałe ujęcia do ślubnych albumów.
Zaproście rodzinę do pierwszych ławek.

Co do samej ceremonii kościelnej warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Drogie Młode Pary, poinstruujcie gości by zajmowali ławki jak najbliższe ołtarza. Pierwsza ławka zazwyczaj zarezerwowana jest dla najbliższej rodziny, natomiast kolejne powinni zajmować goście weselni. Czy zdajecie sobie sprawę jak to dziwnie wygląda gdy na zdjęciach za Młodą Parą świecą pustki bo wszyscy goście siedzą gdzieś w głębi kościoła? Wygląda to jakby na ślubie nikogo nie było. Nie śmiejcie się. Zajmowanie dalszych a nawet końcowych ławek nawet przez najbliższą rodzinę to bardzo często popełniany błąd. Poinstruujcie wcześniej rodziców by zajęli pierwsze ławki i zaangażujcie kogoś z rodziny by zapraszał przybywających gości do przodu. Ma to trzy zalety:
  1. Waszym gościom będzie na pewno miło, że zadbaliście o nich 
  2. Nie będziecie na zdjęciach ślubnych sami na tle pustych ławek 
  3. Nie będziecie musieli przemierzać pół kościoła do „przekazania znaku pokoju” swoim najbliższym.
Po trzecie sala weselna.
Jeżeli jesteście na etapie poszukiwań sali warto wziąć pod uwagę kilka dobrych rad fotografa. Nie każda sala jest przyjazna fotografowi. Czasami miejsce, które na pierwszy rzut oka wydaje Wam się przytulne i idealne na wesele jest prawdziwym horrorem dla fotografa czy kamerzysty. Nie raz spotykam znajomych kamerzystów  i  fotografów,  którzy opowiadają o salach, w których nie chcą już nigdy filmować i  robić zdjęć. Oczywiście mam na myśli kamerzystów i fotografów, którym zależy na atrakcyjnym materiale z Waszego wesela a nie tylko na skasowaniu za usługę. 

Aby  materiał z wesela nie rozczarował  warto wiedzieć, że szukacie sali nie tylko do zabawy ale takiej która posłuży również  za miejsce rozgrywającej się akcji waszego filmu czy reportażu fotograficznego. Tak więc sala którą wynajmiecie posłuży jaki swoisty plan zdjęciowo - filmowy.

Zmorą spędzającą sen z powiek niejednemu fotografowi i kamerzyście jest ciemna sala wyłożona ciemną boazerią ( drewnem) z małą ilością okiem ( lub ich brakiem) z ciemnym lub bardzo wysokim sufitem. Pamiętacie nasz sprzęt potrzebuje światła! Najwspanialszy, najdroższy i najnowocześniejszy aparat  nie zrobi zdjęcia w ciemnościach! Jeżeli zafundujecie nam do pracy ciemną salę musicie liczyć się z tym, że będziemy musieli  ją sobie doświetlać mocnym flashem ( fotograf) czy silnym światłem z lampy kamery.

 Niektórzy fotografowie rozstawiają dodatkowe oświetlenie w postaci lamp na statywach. Jednak niezależnie od tego czy będzie to silny błysk flacha, lampa z kamery czy lampy na statywach, wierzcie mi to jest zawsze najgorsze wyjście dla zdjęć.
A tak nawiasem mówiąc to ja nie jestem zwolenniczką rozstawiania na sali lamp na statywach, po pierwsze nie wygląda to estetycznie  a po drugie jeśli sala nie jest duża to po prostu nie ma na to miejsca.  Ci którzy mimo to rozstawiają lampy narażają swój sprzęt i gości na niebezpieczne sytuacje.

Wiem , wiem, macie wypatrzoną piękną drewnianą gospodę na wasze wesele a ja piszę tylko nie to!  Nie jest tak, że musicie unikać takich miejsc jeśli marzycie o nich od dawna, ale pamiętajcie ten artykuł jest o tym jak uatrakcyjnić wasze zdjęcia lepszymi wyborami.

Przyjazne do fotografowania są wnętrza o jasnych ścianach. Dobrze jeśli sala jest też na tyle duża by goście mogli swobodnie poruszać się na parkiecie. Bywałam na weselach gdzie goście ściskali się na parkiecie jak sardynki w puszce a ja z kamerzystą autentycznie nie mieliśmy gdzie stanąć. Zabawy oczepinowe na tak małych przestrzeniach były trudne nie tylko dla gości ale i dla nas ( fotografa i kamerzysty).  Uzyskanie szerokiego kadru nawet przy odpowiedniej optyce graniczyło z niemożliwością .
Poniżej w punktach podaję ideał sali weselnej do filmowania i robienia zdjęć:
- jasne ściany i jasny sufit
- w miarę przestronna by można  było  swobodnie się poruszać i nieco odejść od osób tańczących
-  sala raczej z oknami ( naturalne światło, dopóki za oknem jasno, zawsze jest najlepsze).

Wreszcie otoczenie Sali. Wierzcie mi, że sale z ładnym otoczeniem nie są  luksusem i z niewygórowanym  budżetem jesteście w stanie sobie takowe zapewnić. Warto więc wybrać taki lokal,  który  nie ma za drzwiami autostrady, estakady, mega parkingu  lub wysokiego, brzydkiego muru. Ja zawsze proponuję Młodej Parze pamiątkowe zdjęcia z wybranymi gośćmi przed budynkiem. Trudno jest jednak o ładne zdjęcia gdy przed budynkiem, w którym odbywa się wesele znajduje się ruchliwa ulica a za nim np. betonowy mur. Chcecie by było idealnie? Szukajcie sal weselnych z ładnym otoczeniem.
Obiecałam mojemu znajomemu kamerzyście, że wspomnę tu jeszcze o jednej sprawie , która wyklucza nie tylko ładne zdjęcia czy film ale w ogóle powstrzymuje naszą pracę. Dym! Tak, ta atrakcja wielu wesel  w zbyt obfitej ilości po prostu wyłącza nas z pracy. Aparat nie jest w stanie fotografować we mgle. Niestety przykre jest to, że nie wszyscy muzycznie  obsługujący imprezę potrafią to zrozumieć i tu rodzą się na weselach zupełnie niepotrzebne konflikty. Pamiętajcie zapytać zespół czy dja o tzw. około muzyczne atrakcje  i poinstruować  by nie zadymali sali. Mała mgiełka, czy dym ciężki przy podłodze jak najbardziej TAK, natomiast mgła angielska NIE NIE NIE. Pamiętajcie gęsty dym na weselu równa się brak zdjęć i filmu.
Jeżeli planujecie pierwszy taniec w bańkach mydlanych czy spadających płatkach róż lub balonach pamiętajcie poinformować o tym wcześniej kamerzystę i fotografa. Taka atrakcja podczas pierwszego tańca to wspaniały pomysł ale my musimy o tym wiedzieć by zawczasu dobrze się ustawić do najlepszych ujęć.
Z samych atrakcji weselnych często Pary planują puszczanie lampionów czy sztucznych ogni. Pomysł bardzo fajny ale pamiętajcie też by się do niego odpowiednio przygotować. Na sztuczne ognie musicie posiadać odpowiednie zezwolenia  a puszczanie lapionów to jednak zabawa z ogniem.  W obu przypadkach upewnijcie się, że znajdujecie się w miejscu w którym wasze atrakcje nie będą stanowiły zagrożenia dla sąsiadów czy otoczenia. Jeżeli zorganizujecie wszystko profesjonalnie i z głową będą to również atrakcyjne obiekty do zdjęć.

Tekst: Anna Sobolewska
Korekta: Elżbieta Ciężka

Nie wyrażam zgody na powielanie i rozpowszechnianie treści artykułu bez zgody.